.:Menu:.
  • Strona główna
  • FORUM TATTOO
  • WZORY I GALERIA
  • Historia tatuażu
  • Jak po co i dlaczego?
  • Przed i po
  • Szkoła amerykańska
  • Szkoła japońska
  • Czym jest tribal?
  • Ciało jako obiekt operacji artystycznej
  • Book - Tatuaż po polsku
  • Oko Demona
  • Wzory na CD
  • Maszynki do tatuażu
  • Akcesoria - tatoo Supply
  • Spis wszystkich tekstów
  • Wyniki ostatnich sond
  • Kontakt

  • Polityka prywatnosci

  • .:Polecamy:.
    Alarmy Kamery Gryfów Mirsk Lwówek Lubań

    wzory tatuażu

    cieniowanie włosów, ćwiczenia na wyrzeźbienie ciała, maseczki naturalne

    .:Na forum:.
    wzor weza
    dodano:
    24-6-2007
    odpowiedzi: 0
    Prosze pomóżcie...
    dodano:
    29-4-2006
    odpowiedzi: 4
    Czy dobrze się goji?? FOTO!
    dodano:
    13-1-2008
    odpowiedzi: 1
    Sprzęcik
    dodano:
    18-11-2011
    odpowiedzi: 0
    Poszukiwany tatuazysta do pracy w Holandii!
    dodano:
    27-10-2007
    odpowiedzi: 0
    .:Linki:.


     Łódź, Tattoo festival, 16-17 luty 2008 roku

    Czyli ogólnopolska konferencja sztuki tatuażu w zaprzyjaźnionym klubie „Dekompresja”- przyjaźń oznacza tu jakąś formę interesów właściciela tego lokalu z „krakowskim lobby”. Nie wcielę się niestety w detektywa i nie rozwikłam sprawy kto z kim, z jakich pobudek, choć to mogłoby być ciekawe! Nie potrzebna to wiedza co dziś „robią” starzy znajomi i jak ładnie wygląda ich garniturek.... . Czas pokaże dlaczego tak się maskują.
    Wracając do tematu, do przyjaźni między sztuką, a klubami i wzajemną adoracją w imię wspólnych interesów, czyli podnoszenia na wyżyny sławy i popularności wartości pracy ludzkich rąk i umysłów - o nas tu mowa. Tatuażyści! Między profanacją, a chwałą tego dnia, ważyły się opinie. Czy wiele dusz utraciło przeto nadzieję na zbawienie? Inne znowu wodziły na pokuszenie swej próżności i maszerowały niczym w pochodzie pierwszomajowym, pełne ufności, sukcesu. Po której stronie ja sam byłem, po której być powinienem?
    Liczyły się fakty, nie brałem tu czynnego udziału, moja osoba ani wielka, ani sławna, ani do sławy nie zmierzająca. Proforma zwracam uwagę moim czytelnikom na detal, jestem osobą niepalącą i unikającą towarzystwa wydzielającego smrody. Co za tym przemawia? Co mnie zobowiązuje? Zwłaszcza przy pracy, potrzebne jest natchnienie, a nie zaczadzenie! Dobrze, że inspektora sanepidu nie było w okolicy.



    Oto jakiś argument, powód dla którego niewielu mam kolegów i jeszcze mniej łączy mnie z tym światem i ludźmi gdy pod powierzchnię sięgam. Ale już drut kolczasty manier, światopoglądu wystarczy żebym sobie odpuścił. Kolejny raz z mieszanymi uczuciami, szybko i pobieżnie przebrnąłem przez to co nazywam tłumem gapiów, spragnionych ekscytacji, oświecenia, lub zamroczenia... . Wykonałem komplet fotek i pozostawię je bez komentarza. Poza jedną refleksją. Pan tatuator ze studia „Sygil”, wymownie podparty, w postawie niewątpliwie pewnej i męskiej. Podczas gdy inni dla zabicia nudy, dla reklamy „malują” swoich kolegów. On pozostawiony sam sobie i tej nagiej rzeczywistości, czyli: gapie piwo i papierochy, ma czas na myślenie! Warto było, czy nie, być tatuatorem w takich okolicznościach przyrody?
    Inna sytuacja która ujęła moje serce człowieka i artysty została uwieczniona na fotografii szczególnej. Oto człek w pulowerku ze znaczkiem adidas i czapce z madonną. Obraz uzupełniają sztubackie „pejsiki” wspomagane brawurą olbrzymich kolczyków. Sytuacja: pijany „kolo” zamroczony i podniecony wielkością dziur onieśmiela adepta, bratersko się przymila, a ja robię zdjęcie..
    Jestem chodzącą antyreklamą. Rozumiem czym jest codzienność mojej pracy, mojego „carpe diem”. Wielka feta przeminie, a ja powrócę do codziennego zmagania się z wizerunkiem rzeczywistości odległym nieco od rozkładówki organizatorów. Nie potrzebowałem sztandaru rodziny, grona towarzyszy i kolegów, od zawsze byłem sam i tak pewnie pozostanie. Twierdze, że jej nie ma, istnieją tylko interesy „krakowskiego lobby” i kolegów. Od akceptacji: poklasku zwłaszcza w atmosferze tytoniowego dymu, smrodu pijackich mord koszernego rynsztunku, który w towarzystwie małolatów świętował swoje wyzwolenie spod jarzma niewoli komunistów i stylistów, od tego wszystkiego dzieliły mnie zaledwie milimetry, których moja świadomość nie potrafiła pokonać.
    Co się dzieje?! Nastał chaos wolności, cudowna era możliwości sprzedania wszystkiego, dla każdego biedaka brzydala i kiepa. Taaa... nawet takiego jak ja. Czuję się wyróżniony jako zaproszony do marszu na bastylię, niestety pozostałość jej - ruiny, nie uczynią chwały z ponownego wyrwania cegły, ponownego okrzyku rewolucjonisty. Zanim coś zburzymy - coś trzeba wybudować. Tatuaż nigdy nie był obrazoburczy, a taki obraz właśnie się kreuje. Zapytacie dlaczego.



    Tylko ludzie i ich umysły są ważni, nie symbole i propaganda. Ja myślę. Nasze ciała przypominają mury bastylii, nasze umysły to wygłodniałe szczury, które czekają na pozostawione trupy wrogów. Uczta zapowiada się obficie. Wychodzę na świeże powietrze i myślę czymś koniecznie koszernym, ascetycznym i prostym.

    A.Michnowicz

    Zobacz więcej zdjęć z tej imprezy

    Dodał: admin dnia 19:24,2008-04-08
    Archiwum |